Obserwatorzy

Wszystkie zdjęcia są moją własnością więc proszę nie kopiować ich bez mojej zgody.

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Coraz bliżej święta

... coraz bliżej święta ...
czas leci jak szalony, nadal nie nadążam za niczym... w domu niestety nie ma jeszcze  żadnych świątecznych dekoracji;
mam nadzieję, że w tym tygodniu je zrobię...

na dzień dzisiejszy skończyłam przedostatnie zamówienie, 4 chusteczniki ; na życzenie zamawiającej minimalistyczne







powstało trochę karteczek




kolejny kpl metalowych pudełek na pierniki




jedne z wielu bombki ( chyba ich nie pokazywałam )



Na Podlasiu  tylko troszkę sypnęło śniegiem i po 2 dniach się roztopił; nawet nie zdążyłam zrobić zdjęcia a tak... ciemnica non stop... chmurno i ponuro... temperatura za dnia lekko powyżej zera albo zero !
w domku cieplutko, w tym roku często rozpalam w kominku-  radośniej się robi na duszy :)


I tym akcentem kończę... uciekam do obowiązków

Pozdrawiam wszystkich :)
buźka

niedziela, 5 listopada 2017

Misz masz

Nowe poczynania Asiencji :)











Niby 10 stopni na termometrze ale jest zimno i wietrznie.
Ze smutkiem stwierdziłam, że część mego poukładanego drewna przy domu jest mokra i to jeszcze jak mokra... teraz zastanawiam się co z tym fantem zrobić mam...
niestety tak to jest jak od lipca niemalże każdego dnia jak nie padało to lało... pierwszy raz mam taką sytuację... hm
z tej strony mi zmokło


z tej suche



A to moje dwa, dochodzące kociaki...czyje są nie wiem... mówię, że moje :)
śpią w pomieszczeniu , gdzie stoi piec... mają tam dwa kojce , kuwetkę i wszystko inne to co potrzeba im do życia..
gdy zimno siedzą cały czas w domciu, gdy cieplej wychodzą ... na 15-stą zazwyczaj już są z powrotem...

Czaruś ok. 2 lat


Miki ok. 2 lat


Żyją razem bez większych problemów mimo, iż są niesterylizowane -  nie znaczą terenu w pomieszczeniach, których przebywają...

i parę barw jesiennych z ogrodu

Buk




Różyczki przy domu nadal kwitną





Pozdrawiam serdecznie :)




niedziela, 29 października 2017

Robótkowe poczynania

Zimno, wieje i leje... taką aurę mam za oknem; nic tylko w domu siedzieć i to najlepiej przy kominku.
Moje samopoczucie nadal do bani ... by nie myśleć o tym co boli ... działam...
ostatnie moje poczynania :)

Karteczki... te najlepiej lubię robić




Dokończyłam to co zaczęłam wcześniej

Serwetnik



Herbaciarka


Pojemnik na pieczywo


Chustecznik


Serwetniki



 
Dla przypomnienia... wolne jedno miejsce w zabawie : podaj dalej .
Zapraszam.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających do mnie.
Pa :)


niedziela, 22 października 2017

Przykre pożegnania

Witajcie
... tradycyjnie blog zarasta pajęczyną; niestety ten rok  nie jest dla mnie ciekawy < delikatnie pisząc >;
psychika i organizm nie nadąża za regeneracją... jak tylko jedno strawi następuje kolejne bum !

' coby ' nie zrzędzić przechodzę do fajniejszej części tego wpisu czyli ... zabawy w podaj dalej;
zapisałam się na nią u dwóch osób ;
Agnieszka okazała się być bardzo szybka i takie śliczności od niej już otrzymałam :)
serwetka z nadrukiem funtów - rewelacja !
Agnieszko... ślicznie dziękuję :) :) :)






Zatem teraz ja czekam na zgłoszenie się 2 osób, które chciałyby dostać niespodziankę ode mnie ...
rok czasu na to jest ale... myślę, że wyślę ją  w trybie express !
kto chętny ?

..................................................................................................................................

Tydzień temu w sobotę odeszły za TM dwa moje kocurki...
najstarszy Nero, który przeżył równo 8 lat < po chorobie nerek > i Kajtuś jeden z trójki rodzeństwa znalezionej ponad dwa lata temu na drodze w lesie... Nero o 9 rano , Kajtek parę minut przed godz. 24...
ten drugi mógłby żyć gdyby... gdyby telefon w lecznicy Boliłapka w Białymstoku ktoś odebrał...stałam jak pies pod lecznicą... wykonałam mnóstwo telefonów... mają dyżur nocny... niestety nikt nie odebrał, pisałam smy , że stoję czekam a kocurek umiera...straszne... to co przeżyłam nie życzę nikomu... po znalezieniu drugiej nocnej lecznicy gdzie przypadkowo była otwarta... gdy już zajechałam ... wyjęłam Kajtusia z transportera ... po paru minutach zmarł...

Kto chętny niech sobie poczyta na stronie lecznicy Boliłapka jaka to profesjonalna obsługa... owszem z 6 lat temu była takową... coś się zmieniło i nie jestem pierwszą osobą której przez ich zaniedbanie, eksperymenty a bardziej podejmowanie złych , leczniczych decyzji kocik umarł... przykre, że w obecnych czasach liczy się kasa a nie miłość do zwierząt !!!

Nero ...pierworodny kocurek od którego to zaczęła się moja  miłość do kotów...
Kajtuś przeżył tylko ponad 2 lata...
zawiodłam :( :( :(

Nero







Kajtuś




I żeby nie kończyć smutasowo trochę moich poczynań robótkowych








Trochę jesieni...




Pozdrawiam serdecznie zaglądających do mnie :)